niedziela, 17 listopada 2013

Kolejny mini haul

Hej :)
Ostatnio nie mam ochoty wydawać zbyt dużo pieniędzy.
Jest to związane z tym że:
1.) Mam duużo za dużo kosmetyków które nie mieszczą mi się w szufladzie :P
2.) Niedługo święta a ja mam kryzys finansowy (jak zwykle :P)

Mimo wszystko pisanie na blogu mnie odpręża i mam ochotę czasem
Wam coś nagryzmolić :)
Miałam wyjść z jedną rzeczą- pudrem, ale wiadomym było że na tym się nie skończy :)
Oto wszystko co kupiłam :)
Nie jest tego dużo a zapłaciłam za całość jakieś 35 zł...
Wibo Elixir pomadka odcień 05
Koszt: 11 zł
Rimmel Stay Matte powder nr. 003 Peach Glow
Cena: 20 zł (promocja)
Na zdjęciu odcień wyszedł chłodniej niż w rzeczywistości.
Był to najjaśniejszy kolor jaki udało mi się tam znaleźć.
Pierwsze wrażenie było dość spoko :)
Miałam zamiar kupić zamiast niego essence puder transparentny
ale uznałam że już mi się znudził, a jako iż ten produkt ma dobrą
ocene na wizażu + był na promocji to uznałam że go wezmę :)

Miss Sporty Lasting Colour Maxi Brush Up to 10 Days
Cena: 3,50 zł (Promocja!)
Ach cóż za długa nazwa :) Kupiłam z uwagi na kolor i przecenę :)
Szkoda że nie wzięłam dwóch bo były tanie jak barszcz :)
Nie widzi mi się by trzymały się 10 dni, no ale spróbujemy i na pewno Wam powiem.
Choć wolałabym mieć do recenzji co najmniej dwa kolory, by opinia była rzetelna...

Mieliście któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?? :)

niedziela, 27 października 2013

Recenzja podkładu Rimmel Match perfection

No Hej :)
Dziś pora na recenzje podkładu z Rimmel- Match perfection.
Oto jak się prezentuje:
Tak wgl. to są to zdjęcia wykonane aparatem. Porównajcie je proszę
ze zdjęciami w poprzednich notkach (zrobionymi z komórki) i powiedzcie mi
jaki efekt Wam się bardziej podoba?
Produkt dostępny jest w Naturze i Rossmanie.
Cena to ok. 38 zł
Mój podkład jest w odcieniu 010 light porcelain
(najjaśniejszy) 

Zalety:
-Dostępność (Rossman i Natura)
-Ładne opakowanie
-Ładny zapach (jakby kwiatowy)
-Kolor po kilku minutach wtapia się w cerę
-Duża ilość odcieni (dostępny również dla osób o cerze porcelanowej)
-Nie czuć go na buzi
-Posiada SPF 18
-Nie świeci mi się po nim twarz
-Daje ładne, satynowe wykończenie
-Nie wysusza
-Nie zapycha
Cechy neutralne:
-Cena 38 zł- nie jest najtańszy ale też nie należy do produktów
ekskluzywnych 
-Rzadka konsystencja. Co kto lubi, mi nie przeszkadza
Wady:
-Może delikatnie się smużyć przy nieodpowiednim aplikowaniu
-Ma słabe/średnie krycie. Nie daje sobie rady z zakrywaniem większych niedoskonałości
-Jeśli nałożymy go za dużo może podkreślać suche skórki
Ocena:
5/6
Ogólnie produkt jest całkiem w porządku, nie zrobi Wam żadnej krzywdy
na twarzy ale jest raczej dla osób niezbyt wymagających. Dziewczyny
z mocnym trądzikiem mogą być niezadowolone. 
Ja także mam kilka pryszczy, większych niestety nie zakrywa ale z całą
resztą daje sobie radę. Szukam czegoś lepszego ale
ten produkt nie jest zły, i wrócę do niego jeśli nie znajdę niczego ciekawszego :)

A Wy używałyście? Co o nim sądzicie? 
Znacie jakiś inny, dobry podkład o podobnej cenie? :)


sobota, 26 października 2013

Recenzje maskary Lovely Pump up

Hej Wam :)
Dzisiaj tak jak obiecywałam- recenzja maskary z Lovely- Curling Pump Up Mascara
Gdyby nie Wasze recenzje na blogach prawdopodobnie nigdy bym na nią nawet nie spojrzała.
Podchodziłam do niej sceptycznie z racji jej niskiej ceny, jaką jednak mam o niej
opinie po praktycznie 3 miesięcznym użytkowaniu?



Tak oto prezentuje się maskara
Cena: 9 zł
A oto szczoteczka. Nie za duża- idealna dla właścicielek małych oczu
(takich jak moje).
Pewnie jesteście ciekawe jaki daje efekt?
Oto moje oko bez mascary:

Tak prezentuje się z 1 warstwą:

a tak z dwiema:


Mi osobiście najbardziej podoba się efekt z 2 warstwami :)
A teraz czas ocenić ten produkt...
Zalety:
-Niska cena- 9 zł
-Dostępność (w każdym rossmanie z szafą Lovely)
-Szybko zasycha na rzęsach, przez co nie tworzą się plamy np. pod powieką
-Intensywny czarny kolor
-Możemy uzyskać efekt jaki chcemy: 1 warstwa jest dość delikatna ale nadal zwracająca uwagę,
a 2 warstwa porządnie nałożona daje bardzo mocny efekt
-Baaardzo ładnie podkręca rzęsy! Jeśli macie z tym problem to ta maskara jest specjalnie
dla Was!
-Baaardzo wydłuża rzęsy :) Chyba najlepsza wydłużająca maskara jaką widziałam...
Rzęsy po jej użyciu są aż do nieba :)
-I coś co dla mnie jest najważniejsze: Nie osypuje się, nawet po wielu godzinach!
-Przy pierwszej warstwie rozdziela rzęsy i nie tworzy grudek

Cechy neutralne:
-Przy drugiej warstwie rzęsy są trochę grubsze, choć nadal trochę im brakuje (powiem
jeszcze o tym w wadach)
-Zapach
-Opakowanie- całkiem ładne jak na tak tani produkt, ale nie jest to też
coś wow.

Wady:
-Przy drugiej warstwie rzęsy mogą się sklejać, jeśli źle nałożymy produkt. 
Róznie to bywa- raz się skleją a raz nie (choć wszystko zależy od techniki
nakładania)
-Raczej słabo wydajna, mam ją już prawie 3 miesiące i już mi się kończy
-Na początku efekt nie jest taki świetny jak pod koniec używania maskary

Ogólnie maskara świetna, zwłaszcza dla osób o krótkich ale niezbyt rzadkich rzęsach.
Jeśli masz problem z podkręceniem rzęs- to maskara wprost dla ciebie!
Osoby o rzadkich rzęsach mogą nie być aż tak zadowolone. Ja  takie
mam, ale nie potrzebuje efektu sztucznych rzęs. Efekt jest ładny i trwały.
Po drugiej warstwie rzęsy są mocno podkreślone, niczym bujne firanki, ale
nie jest to efekt sztuczny i przesadzony.
Pierwsza warstwa daje raczej naturalny look.
Ocena:
5/6 

A wy używałyście? Co o niej sądzicie? :)

piątek, 25 października 2013

Mini mini haul!

No Hej :)

Bo dłuuugiej przerwie przychodzę do Was z mini haulem.
Poczyniłam go dzisiaj, w nowej galerii handlowej ,,Poznań City Center".
Notabene galeria bardzo mi się spodobała, dziś było wielkie otwarcie,
dużo nowych, nieznanych mi dotychczas sklepów.
Poza tym pierwszy w Poznaniu (tak mi się zdaje) ,,TjMaxx" czy też ,,TkMaxx"
nadal nie jestem pewna która wersja jest w Polsce.

Tak czy inaczej oto całość kupionych rzeczy, nie licząc tego zmywacza po prawej,
go kupiłam kiedy indziej, ale jako iż jest bardzo fajny uznałam że go też pokażę.
Tak że tylko 3 rzeczy+ piękna torebeczka którą otrzymałam w Rossmanie, właśnie
z okazji super otwarcia.
Kupiłam (od lewej):
Lovely Curling Pump up mascara-9 zł- Już jutro
recenzja takowej na moim blogu :) Bo to już moje drugie opakowanie.
Napisałabym recenzje nawet dziś, ale mam złe światło bo już się ściemnia więc cóż.
Dalej:
Maybelline Color Tattoo 24hr color 45-infinite White -
Baaardzo długo zbierałam się na zakup tego produktu. Akurat była promocja to kupiłam :)
Biały cień jest w mojej kosmetyczce niezbędnikiem, więc uznałam że wezmę.
Maybelline Color Tattoo 24hr color 40-permanent Taupe-
Brąz także bardzo często używam w moim makijażu więc uznałam że wezmę :)
Oba produkty kosztowały 15 zł!

I to tyle. 
Używałyście jakiś z tych produktów, chwalicie sobie?
Ja jestem bardzo ciekawa tych cieni.
Jutro zapraszam na recenzje mascary :)

niedziela, 15 września 2013

Spory haul + Próba Eveline

Hej Wam :)
Jak zwykle post po krótkiej przerwie :) 
Dziś przychodzę do Was z haulem. Nie będę
po kolei przedstawiać Wam produktów tylko wstawię zdjęcie
ze wszystkimi rzeczami które kupiłam, gdyż po prostu za dużo tego jest :)
Haul wykonany tylko i wyłącznie w Naturze (dwa wyjścia przez ostatnie 2 tygodnie).

Proszę bardzo:
Właśnie się skapnełam że zdjęcie wyszło trochę niewyraźne, mam nadzieje
że wybaczycie.
Z gliss Kura odżywki bez spłukiwania jestem wstępnie zadowolona :)
Affinitone kupiłam bo potrzebowałam pudru w kompakcie (by zabrać ze sobą
w torebce jak np. chodzę do szkoły. Nie wyobrażam sobie włożyć do torby
pudru sypkiego z essence)

Nie ogarniam trochę tego lakieru z Essence po samej prawej stronie, efekt wcale nie 
wygląda jak na tych naklejkach. 
Czy ktoś z Was używał i wie jak poprawnie nakładać ten produkt by efekt był ciekawy?
Potrzeba jakiś szablonów?

A poza tym zaczynam używać odżywki z Eveline ,,paznokcie twarde i lśniące jak diament".
Pokaże Wam za jakiś miesiąc efekty, zrobiłam już zdjęcie paznokci przy pierwszej aplikacji.
Prócz zadbania o moje miękkie paznokcie mam zamiar oduczyć się obgryzać skórki,
jest coraz lepiej ale życzcie mi powodzenia :)
Oto jak wyglądają moje paznokcie jedynie z tą odżywką na sam początek akcji:
Jak widzicie mają trochę różny kształt, głównie dlatego że łatwo mi się łamią,
mogę sobie je spiłować ale po kilku dniach i tak rosną inaczej.

Skórki masakryczne-wiem :) Walczę z tym :)

Czy ktoś z Was używał?



czwartek, 29 sierpnia 2013

Recenzja żelów pod prysznic z Isany

Hej :)
Dziś czas na recenzje żelów pod prysznic z firmy Isana.
Mam dwie wersje, jedna o zapachu witamin i jogurtu, a druga masła shea i
jakiegoś dziwnego owocu z ,,męczennicy jadalnej" (informacje prosto z wikipedii :))
Tak oba produkty się prezentują.
Notabene przepraszam za jakość zdjęcia ale robiłam je komórką
(jak zawsze) z powodu jednak dużego obrazu jakość jest słaba.
Tutaj Isana Creme Dushe Sheabutter and Passionfrucht 
Nie znam się na niemieckim, ale passionfrucht to jakby owoc pasji? :D

Tutaj zaś Isana Creme Dushe vitamin and joghurt
Wydaje mi się że nazwa ,,vitamin and joghurt" 
świadczy o zapachu, jednak jak witaminy mogą pachnieć?
Przecież to drobne składniki odżywcze! 
Notabene producent zaświadcza, iż w produkcie znajduje się Pro witamina B5,
inaczej zwana Pantenol.
A jak brzmi słownikowa definicja tego słowa?  
,,Pantenol- Działa jako czynnik nawilżający i zatrzymujący ucieczkę wilgoci. Jest silnie działającym stymulatorem wzrostu i odnowy komórek, zarówno naskórka jak i skóry właściwej;przyspiesza procesy gojenia mikro- i makrouszkodzeń naskórka. Łagodzi podrażnienia. "
Tak więc można by rzec: świetnie! Produkt idealny :)
Zerknijmy więc na skład:


Jak widzicie skład nie jest zły, choć na drugim miejscu mamy już SLS. 
Ja nic do tego nie mam, bo jeśli jest sporo składników nawilżających to SLS nam nie wysuszy skóry, tylko 
dogłębnie ją oczyści. 
Ale o ,,shea butter" nie ma tu ani słowa, wobec tego chodziło chyba o zapach prawda?
Jak to jednak wygląda w praktyce?
Zalety:
-Cena- 3,99 (często na promocji 2,99)
-Dostępność
-Mi osobiście podoba się design opakowania, niby nic specjalnego
ale rzuca się w oczy :))
Cechy neutralne:
-Zapach. Notabene nie najgorszy, ale strasznie sztuczny.
Nigdy nie wąchałam witaminy czy shea butter, ani nawet tych
owoców z męczennicy jadalnej, ale jeśli tak to pachnie, to mogliby to włożyć do
proszków do prania gdyż zapach nieco je przypomina. 
Jest bardzo chemiczny, ale słodki, więc powiedzmy że nie potraktuje tego jako specjalnej
wady.
Wady:
-Konsystencja: Masakryczna! Strasznie rzadka, przez co nie mogłam
nawet zrobić swatcha. 
-Produktu szybko ubywa, głównie pewno przez tą konsystencje. Ja używam go sama
od jakiegoś miesiąca, czasem jednak myje się innymi żelami, a tych bardzo ,,skąpie"
bo po prostu ubywa ich w masakrycznym tempie.
-Produkt mało się pieni, piana jest wręcz minimalna, oczywiście możemy 
wylać sobie pół buteleczki na dłoń, i wtedy pewno piana będzie większa, ale
oczywistym jest że tak nie zrobię.
-Mimo zawartości przewspaniałej witaminy B5, jogurtu i innych ,,cudownych
składników" produkt wysusza moją skórę.
-Zapach w ogóle się nie otrzymuje
-Mimo zawartości SLSu w składzie, ja tam nie odczuwam by ten produkt
,,reinigt" czytaj: oczyszczał. Po umyciu się tym, czuje pewien niedosyt, 
i wolałabym używać innych żeli które lepiej myją.

Ogólnie:
Fajnie że produkt bardzo tani, no i zapach w buteleczce dość intensywny, a i z
dostępnością nie jest najgorzej, ale mimo wszystko nie nazwałabym go nawet
przeciętniakiem. To po prostu słaby produkt, jeśli mają zamiar
produkować coś tak taniego i słabego, to niech lepiej cena będzie większa ale
 i produkt  lepszy.
Ocena:
2/6
Nie polecam


środa, 28 sierpnia 2013

Ulubieńcy ostatnich miesięcy #4-Edycja letnia :D

Hej Wam :)
Jak zwykle moi ulubieńcy nie są miesięczni ale kilku miesięczni :P
Dziś zapraszam Was na edycje letnią!
Co prawda nie znajdziecie tam żadnego filtru do opalania, bo używałam takowe tak rzadko,
że trudno mi jest ich włożyć do ulubieńców (wole wpierw coś sprawdzić dokładnie :))
Oto całość produktów które mnie zachwyciły:
Oto całość :)
Tak jak widzicie nie używam zbyt drogich kosmetyków więc spokojnie możecie
zakupić któryś z nich :)
Od lewej:
1. Johnsons Baby szampon- Używałam go w celu mycia twarzy
(jako żel do twarzy). Jest delikatny, dobrze zmywa makijaż i wszelkie
zanieczyszczenia. Ma przyjemny zapach i dobrą cenę. :)
2. Bell pomadka do ust nr. 163- Kupiłam ją przy okazji promocji w naturze,
kosztowała mnie chyba z 9 zł albo 8. Ma fajną konsystencje, kolor jest ok.
choć mogłam wybrać lepszy. Niemniej za taką cenę pomadka trzyma się nawet z 3 godziny,
oczywiście nie cały dzień jak lip tinty ale nie o to chodzi. Ma fajny naturalny kolor,
choć tak jak już wspomniałam jest moim ulubieńcem raczej za formułę, 
przy następnych zakupach w naturze wybiorę inny odcień.
Ma w sobie lekkie drobinki które jednak nie dają sztucznego efektu.
3. Isana Body Creme Sheabutter and Kakao: Duże opakowanie, niska cena!
Ogólnie bardzo go polubiłam, ma raczej konsystencje budyniu/ balsamu. 
Nie jest to definitywnie masło do ciała, szybko się wchłania, nie trzeba dużo nałożyć by nawilżyć
skórę. Po wchłonięciu skóra jest gładka i nawilżona. Ładnie pachnie choć
pod koniec ten zapach zaczął mi się nudzić. Wrócę do tego produktu prawdopodobnie w zimę,
bo zapach jest mało letni.
4.Gliss kur hair repair serum do włosów: Nakładałam je na końcówki i ODROBINKĘ
 na resztę włosów. Na początku efekt jest jakby ,,posklejany" ale wystarczy odczekać aż serum się wchłoni,
rozczesać włosy i efekt jest WOW. Jak za niską cenę jest to bardzo dobry produkt, traktowałam go
jak jedwab do włosów. Oczywiście pełno w nim sylikonów więc daje tylko efekt do umycia włosów,
ale i tak bardzo go polubiłam :)
5. Essence all about matt powder- Powiem tak, nie nadaje się na podróże!
Cały się rozsypuje, a potem jak się otworzy pudełeczko to brudzi wszystko wokół.
Szkoda że nie ma żadnej nakładki która mogłaby eliminować tą wadę.
Gdyby tak było- byłby to produkt idealny! Świetny do skóry tłustej,
wystarczy że nałożymy odrobinkę na twarz i nasza skóra jest matowa. Możemy jednak
stopniować efekt (dlatego nie daje płaskiego matu, chyba że dużo nałożycie).
Przedłuża trwałość makijażu, łatwo się rozciera, lekko rozjaśnia buzię ale to dla mnie nie jest wada.
Nie podkreśla pryszczy i tak dalej. Na początku efekt jest taki sobie, ale wystarczy że odczekacie
jakieś 5 minut i puder jakby ,,wprasuje" się w cerę, co da piękny naturalny efekt!
6. Cils Demasq - Płyn do zmywania makijażu: Ach! Uwielbiam :D
Już pisałam o nim w pielęgnacji. Na początku był w moich bublach jakieś kilka miesięcy temu,
teraz jednak go pokochałam (przy drugim podejściu). Żel z johnsona świetnie zmywa makijaż, ma jednak problem z jedną maskarą wodoodporną (tak jak i inne żele, dlatego to raczej wada maskary). Ten produkt przepięknie zmywa maskarę, a gdy zaschnie na buzi jakby ją ,,ściąga" ale w tym pozytywnym względzie
(nie wysusza). Np. skóra pod oczyma wygląda zdrowiej i ładniej, nie widać tak opuchnięć dzięki temu
płynowi.
Od lewej:
7. Golden Rose paris nr. 95- Ach uwielbiam ten kolor! Najczęściej używałam go w lipcu,
ale chyba jest moim ulubieńcem wszech czasów!. Szkoda że kończy się lato bo jest to
kolor typowo letni. Taki pomarańczowy, ale niezbyt nachalny, lekko wchodzący w róż.
Utrzymuje się na moich paznokciach z 3-4 dni potem zaczyna strasznie odpryskiwać,
jednak za tą niewielką cenę nie czepiam się. 
8. Maybelline New York Affinitone mineral foundation nr.10 ivory:
Powiem tak: kiedyś go nie lubiłam. Ale jak zwykle drugie podejście do produktu okazało
się być lepsze. Ogólnie produkt nadaje się do cery wrażliwej, czyli teoretycznie nie tłustej.
Ja jednak go kupiłam bo lubiłam affinitone klasyczny. Był dla mnie za ciemny, więc poczekałam do lata.
Nieco się opaliłam i go pokochałam! Bardzo łatwo się rozprowadza, ma taką jakby oleistą konsystencje.
Co prawda świeci się na buzi, wystarczy jednak trochę pudru matującego (np. z essence) i efekt znika.
Trzyma się na buzi jakieś 6-8 godzin, ale to raczej normalne latem. 
Przede wszystkim daje NIEZWYKLE NATURALNY EFEKT! Jako jedyny ze znanych mi podkładów,
kryje średnio ale nie daje efektu  sztucznej twarzy. Mi takie krycie jakie on daje wystarczy, zwłaszcza
że można stopniować efekt. Jeśli ktoś z Was ma duże problemy z trądzikiem, to raczej się nie polubicie,
ale mi też czasem coś wyjdzie, mam kilka blizn i on to spokojnie kryje. 
I co najważniejsze: skóra po zmyciu go jest nawilżona, taka ujednolicona i po kilku dniach zauważyłam
również że leczy pryszcze! 
9. Wibo Gel Like- Gosia: Kupiłam go już dawno, typowa miętka,
bardzo mi odpowiada, lubię go :) Idealny na lato i wiosnę. 
Fajnie wygląda z tym drugim kolorem. Szkoda tylko że te lakiery
trzymają się jakiś dzień dwa, a potem zaczynają schodzić płatami :(
Ale kolory są niezłe.
10. Wibo Gel Like -Bernadetta: Piękny kolorek zieleni, taka jakby pistacja.
I tutaj znowu słabo się trzyma, ale ogólnie tak lubię te kolory że nie przeszkadza mi to zbytnio.
11. Golden Rose Paris nr. 243- Kupiłam go na wakacjach :)
Kolor podobny do nr. 95, ale tym razem mamy róż wchodzący lekko w pomarańcz.
Kolejny przyjemny, letni kolor. Znowu trzyma się na paznokciach ok. 3-4 dni. 
Tani, łatwo się rozprowadza, fajny pędzelek ogólnie to mój numer. 2 jeśli chodzi o wszystkie
lakiery. Na pierwszym miejscu GR nr. 95 oczywiście :)
12. Nivea visage All in 1, żel peeling maska: 
Tutaj nie będę się rozpowiadać bo mówiłam już o nim z tysiąc razy na moim blogu.
Mój ulubieniec wszech czasów, używam go jako maskę, działa anty trądzikowo,
lekko wysusza i oczyszcza, ale wystarczy potem jakiś krem nawilżający i po sprawie.
Używam go ok. 2 razy w tygodniu i wychodzi mi znacznie mniej pryszczy. 
Nie dla wrażliwców! Ale jeśli wasza skóra nie jest zbyt wrażliwa, to spokojnie
możecie go używać. Może lekko szczypać przy nakładaniu ale to trwa kilka sekund.
Ja go trzymam 10 minut i zmywam.

I to tyle :D
A co jest Waszym ulubieńcem?
Używaliście któryś z tych produktów?