Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokaz Kosmetyków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokaz Kosmetyków. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

Spory haul + Próba Eveline

Hej Wam :)
Jak zwykle post po krótkiej przerwie :) 
Dziś przychodzę do Was z haulem. Nie będę
po kolei przedstawiać Wam produktów tylko wstawię zdjęcie
ze wszystkimi rzeczami które kupiłam, gdyż po prostu za dużo tego jest :)
Haul wykonany tylko i wyłącznie w Naturze (dwa wyjścia przez ostatnie 2 tygodnie).

Proszę bardzo:
Właśnie się skapnełam że zdjęcie wyszło trochę niewyraźne, mam nadzieje
że wybaczycie.
Z gliss Kura odżywki bez spłukiwania jestem wstępnie zadowolona :)
Affinitone kupiłam bo potrzebowałam pudru w kompakcie (by zabrać ze sobą
w torebce jak np. chodzę do szkoły. Nie wyobrażam sobie włożyć do torby
pudru sypkiego z essence)

Nie ogarniam trochę tego lakieru z Essence po samej prawej stronie, efekt wcale nie 
wygląda jak na tych naklejkach. 
Czy ktoś z Was używał i wie jak poprawnie nakładać ten produkt by efekt był ciekawy?
Potrzeba jakiś szablonów?

A poza tym zaczynam używać odżywki z Eveline ,,paznokcie twarde i lśniące jak diament".
Pokaże Wam za jakiś miesiąc efekty, zrobiłam już zdjęcie paznokci przy pierwszej aplikacji.
Prócz zadbania o moje miękkie paznokcie mam zamiar oduczyć się obgryzać skórki,
jest coraz lepiej ale życzcie mi powodzenia :)
Oto jak wyglądają moje paznokcie jedynie z tą odżywką na sam początek akcji:
Jak widzicie mają trochę różny kształt, głównie dlatego że łatwo mi się łamią,
mogę sobie je spiłować ale po kilku dniach i tak rosną inaczej.

Skórki masakryczne-wiem :) Walczę z tym :)

Czy ktoś z Was używał?



środa, 3 lipca 2013

Maybelline Colorama 104- Pokaz

No hej :D
Muszę Wam powiedzieć, że baaardzo spodobał mi się efekt
na paznokciach jaki uzyskałam dzięki lakierowi z Maybelline Colorama
nr. 104. Bardzo podoba mi się ten kolor, może nie jest zbyt letni ale myślę
że spokojnie będzie pasować do wielu kreacji.
Jest to kolor bardzo ciemnej śliwki, wręcz wchodzącej w czerń.
Nie lubię tradycyjnej czerni na paznokciach, ale ten kolor jest po prostu boski!
Co więcej muszę powiedzieć że lakiery z tej serii utrzymują się na paznokciach spokojnie
4 dni bez odprysków, co w moim przypadku jest wręcz legendarnym czasem!
Większość lakierów utrzymuje się u mnie dzień, a potem odpryskuje.
A tutaj taka niespodzianka :D

Tak się prezentuje :D

I tu jeszcze jedno zdjęcie.

Muszę Wam powiedzieć że w buteleczce wygląda jaśniej niż na paznokciach, ale i tak
mi się podoba. Długo marzyłam o takim kolorze :) Teraz tylko muszę wychwycić gdzieś piękny,
bordowy kolor, i będę mieć w swojej kosmetyczce wszystkie kolory jakie chce mieć :)

Gdy kupię sobie jeszcze z 2-3 lakiery pokaże Wam moją całą gromadkę, która
muszę Wam powiedzieć że od kilku miesięcy na prawdę się powiększyła. Pamiętam jak miałam z 3 lakiery
z czego głównie używałam tylko Nude, a teraz mam wszystko począwszy od jasnych kolorków
skończywszy na mocnych pastelowych barwach :)
Jestem szczęśliwa, bo na początku roku w moich postanowieniach chciałam zwiększyć moją kolekcje lakierów i pomadek do ust. Co prawda to drugie idzie mi ociężale, ale lakiery na prawdę przybywają.

A Wy, ile macie w kosmetyczce lakierów? :)


poniedziałek, 1 lipca 2013

Pierwsze wrażenie: Maybelline ColoRama nr.749 i Rimmel 60 seconds nr.440

Hej :)
Wiem że dziś miało być denko, ale uznałam że nie wytrzymam, i muszę zrobić
first look dwóch lakierów do paznokci. 
Jak pamiętacie we wczorajszym haulu pokazywałam Wam lakiery z Rimmel 60 seconds 
oraz Maybelline ColoRama.

Od razu mówię że nie jest to recenzja, jedynie first look.
Na dzień dzisiejszy, jestem bardziej zadowolona z Rimmela, który
dosłownie powalił mnie na kolana, zaś Maybelline jest dobry, ale nie aż tak jak Rimmel.

Zacznijmy od tego że na moich paznokciach przeciętny lakier z GR lub Wibo trzyma się w
stanie idealnym 1 dzień. Potem zaczynają się małe odpryski, a po 2 dniach od nałożeniu odpryski są obrzydliwe.

Jak na razie lakiery nałożyłam wczoraj, a dziś wyglądają idealnie.
Więc zaiste trwałość ich jest lepsza niż u GR czy Wibo.
Niestety ile dokładnie będą się trzymać tego Wam nie powiem w tej notce, czekajcie
na recenzje.

Od lewej: Rimmel 60 seconds 440 Sun Downer
Maybelline ColoRama nr. 749



Rimmel 60 seconds 440 Sun Downer:
Przepiękny kolor, oczywiście komórka tego nie uchwyciła,
ale jest to czerwień mocno wpadająca w pomarańcz.
Idealny kolor na lato. Duży pędzelek umożliwia szybką aplikacje, choć 
osobiście wolę małe pędzelki bo są bardziej dokładne.
Konsystencja idealna, nie za gęsta, nie za rzadka. Wystarczy
jedna dobra warstwa by uzyskać pożądany efekt, choć ja z przyzwyczajenia
pomalowałam dwa razy (za drugim razem kolor zyskuje nieco na intensywności,
ale pokrycie jest takie samo). 
Zasycha może nie w 60 sekund, ale znacznie szybciej od ColoRamy, 
w około 2 minutki lakier jest suchy.

Cena: (na promocji) 9 zł, (nie na promocji) 12 zł

Ogólnie lakiery zapowiadają się moim KWC, bo na prawdę bardzo się polubiliśmy.
Można by rzec, miłość od pierwszego wejrzenia :D Szkoda tylko że w Rossmanie dostępna jest
mała ilość kolorów.

Maybelline ColoRama nr. 749
Rzadsza konsystencja od Rimmela, niestety utrudniająca nieco aplikacje.
Duży pędzelek plus rzadka konsystencja = trudna aplikacja.
Wiec tu niestety spory minus.
Wystarczą 2 warstwy więc dość przeciętnie na tym wychodzi Maybelline.
W Rossmanie ColoRama ma więcej kolorów do wyboru, choć możliwe
iż było to związane z promocją na Rimmela.
Wysycha stosunkowo szybko ale wolniej od Rimmela.
Powiedzmy 3-4 minuty i lakier suchy.
Trzyma się jak na razie jeden dzień bez żadnych odprysków tak jak Rimmel,
więc możliwe że zdobędzie plus za trwałość.
(o tym w recenzji, na razie za wcześnie by o tym mówić).
Kolor ładny. Prawdziwy, intensywny żółty, świetnie komponuje się z czerwienią
lub pomarańczą (wobec tego Rimmel to dla niego idealny duet).
Szukałam żółtego koloru, chciałam kupić ten z Rimmela niestety nie było, więc wybrałam ten.

Na pewno nie polubię się z nim tak jak z Rimmelem, ale zapowiada się ciekawie :)
Gdyby miał lepszą konsystencje na pewno dorównywał by Rimmelowi, niestety tak nie jest.

I to tyle :)
Używałyście jakiś lakierów z tych serii?
Co o nich sądzicie? Podzielacie moje zdanie? :)


niedziela, 10 marca 2013

Lakier Golden Rose Paris nr. 95

Cześć Wam :)
Dziś przychodzę do was z szybkim pokazem i mini recenzją lakieru
z golden rose nr. 95.
Nie będę zbytnio się rozpisywać bo wiem że i tak rzadko czytacie to co jest w notce :P


Zalety:
-ładny kolor (taki pomarańcz wchodzący w róż)
- Wystarczą dwie warstwy do bardzo intensywnego koloru
-Ładna buteleczka
-Całkiem długo się trzyma (na moich paznokciach zaczyna lekko odpryskiwać
po ok. 3 dniach)
-Cena
Cechy neutralne:
-Brak
Wady:
-Brak

Ogólna ocena:
6/6 :)

Lakiery z Golden Rose są bardzo fajne, tanie i dobrej jakości. Czego chcieć więcej?


poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ulubieńcy roku 2012- Pielęgnacja i kolorówka

Hej Wam :D
Na ten wspaniały dzień, miałam zamiar przedstawić wam moją propozycje makijażu sylwestrowego, 
jednak mój aparat nie chciał dobrze tego uchwycić, i strasznie przekłamywał kolory.
Dlatego postanowiłam pójść śladem innych dziewczyn, i dzisiejszą notkę poświęcam na 
ulubieńców roku 2012.


Pielęgnacja:
Od lewej
1. Bourjois Make-up remover 
Służył mi co prawda jakieś 3 miesiące, a nie cały rok, ale 
w porównaniu do innych zmywaczy makijażu, ten jest najlepszy.
Jego recenzja jest na moim blogu :)
2. Farmona tutti frutti mango i brzoskwinia- mus do ciała.
Była o nim mowa w zbiorczej recenzji moich mazideł do ciała,
po krótkim zastanowieniu uznałam że to on był najlepszy w tym roku.
Piękny zapach, dobre nawilżenie, fajna konsystencja, dostępność i cena w porządku-
Czego chcieć więcej? :)
3. Planet Spa maseczka do twarzy z minerałami morskimi
Achhh, uwielbiam. Recenzja była w ostatniej notce, więc nie będę się powtarzać :)
4. Planet Spa scrub do ciała z minerałami morskimi
Również wspaniały produkt, recenzja także dostępna na moim blogu ::)

5. L'biotica Biovax maseczka do włosów ciemnych i zniszczonych
Najlepsza maseczka jaką dotąd używałam. Fajny skład i działanie też
bardzo dobre. Ogólnie szkoda że z dostępnością średnio, bo np. ja muszę specjalnie
jechać do apteki w centrum handlowym by ją kupić (a nie zawsze jeszcze jest :( )
przez co ubolewam, i jeszcze nie kupiłam sobie drugiej, mimo iż tą już skończyłam.

6. Loreal Exfotonic Peeling Gel
Peeling z prawdziwego zdarzenia. Złuszcza martwy naskórek,
ma mocne drobinki, pachnie odświeżająco, skóra po nim jest gładka i czysta.
Niestety cena bardzo wysoka ;( Jeśli jednak zaoszczędzicie nieco, mogę
wam ten produkt serdecznie polecić
7. Garnier Youthful Radiance Multi-Acne Cleaning Gel
Wspaniały! Mam bodajże 2 albo 3 opakowania, jeden już zużyłam, bardzo fajnie zmywa resztki makijażu,
oczyszcza skórę, robi wszystko to co powinien... mam tylko jedno zastrzeżenie, gdyż czasem gdy źle
potrzemy nim oczy, po 1. może szczypać po 2. może nie zmyć dobrze makijażu, dlatego potrzeba wprawy
by poprawnie go używać.

Kolorówka:
Od lewej
1. Pomadka inglot- kolor 408
Kupiłam go jeszcze chyba w roku 2011, a nadal mi służy. Zużycie praktycznie niewidoczne,
dobra pigmentacja, długo się trzyma, ekstra matowe usta. Tylko gdy już schodzi może dziwnie wyglądać,
ale to ja polecam wtedy poprawić albo zmyć pomadkę. No i nie nadaje się do suchych ust, na szczęście jednak moje zawsze są nawilżone
2. Kobo professional Matt powder
Fajny puder, co prawda można z nim przesadzić, i może być widoczny na twarzy, ale jeśli 
nauczymy się z niego korzystać to będzie dobrze. Może się też kruszyć w opakowaniu, ale ogólnie
matuje, nadaje delikatny kolor, trzyma się całkiem ok. Niby taki przeciętniak,
ale to był praktycznie jedyny puder w tym roku który używałam
(śmieszne nie, jeden puder na cały rok? xD)

3. Inglot AMC foundation
Wspaniały podkład. Pierwszy w moim życiu. Na początku go nie doceniałam, ale gdy
miałam porównanie z innymi podkładami, uznałam że ten jest genialny!
Co prawda krycie jest średnie, ale nadaje twarzy takie satynowe wykończenie, 
poza tym fajna konsystencja, dobrze się rozprowadza, nie wałkuje się ani nic.
Matuje też całkiem dobrze. Myślę że zda się do każdego rodzaju cery, która nie potrzebuje
mega krycia, bo tego ten podkład nie da. Trzyma się całkiem długo (bywa nawet że cały dzień)
nie zapycha ani nic. Ceny nie pamiętam, z tego co wiem nie najtańszy, ale do drogich też nie należy.

4. Pomadka Catrice kolor Kiss Kiss Hibiskiss
Jest dość popularna na Youtubie i Bloggerze, ja jednak kupiłam ją na początku tych wakacji,
jeszcze nie wiedząc że stanie się ulubieńcem wielu dziewczyn. Ma bardzo fajny kolor, ładne wykończenie,
nie łamie się, jest całkiem dobra. Z Catrice mam jeszcze 2 pomadkę, ta druga jednak aż tak mi się nie spodobała (kolor gorszy)

5. Essence Colour and go- Kolor 107 naughty and pink!
Bardzo ładny kolor, mocny róż, na początku przeszkadzał mi wielki pędzelek, jednak gdy nauczymy
się z niego korzystać, będzie jeszcze wygodniejszy niż małe pędzelki. Trzyma się przeciętnie, wysycha też w przeciętnym czasie, ale kolor urzekł mnie. Nadaje się praktycznie na każdą porę roku, najbardziej lato i wiosnę, ale zimą i jesienią też go używałam i będę używać.

Achh, to już wszystko!
Miałyście jakiś z tych produktów?
Tak wgl. podoba wam się efekt na zdjęciach, tzn. czy lepsze są z takim efektem
czy normalnie bez efektu??
(xD)

piątek, 12 października 2012

Balsamy, mleczka i masła do ciała- Czyli czym nawilżam moje ciało?

Hej Wam :D
Nastają okresy zimne i mroźne, toteż nawilżenie ciała musi być spełnione w 100%.
Chociaż ja używam balsamów, maseł, i mleczek nawet i latem.
Dzięki temu nasza skóra wygląda zdrowo, jest nawilżona i gładka :)
Jednak czy wszystkie produkty mogę Wam polecić?
Przyznam się szczerze że nie trafiłam w mym życiu jeszcze na zły produkt do ciała.
Dlatego ta notka będzie dość optymistyczna :)
Jeśli chodzi o problemy mojej skóry... nie jest sucha, rzekłabym że jest normalna, 
(chyba że na twarzy, tam w strefie T jest tłusta a na policzkach normalna)
toteż nie potrzebuje gigantycznego nawilżenia, i może przez to moje balsamy 
wszystkie uważam za dobre.


Którego produktu recenzji oczekujecie najbardziej? Masło z
Tutti Frutti ma już recenzje na moim blogu :)
Pod zdjęciami znajdziecie informacje odnośnie dokładnej nazwy oraz tego,
w jakim okresie roku używam te produkty. Żaden z tych produktów nie ma zapachu
typowo ciepłego (czekolada, orzechy, wanilia) gdyż po prostu ich nie lubię.

Soraya Professional Mousturizing  SPA Body Balm
-Nawilżający balsam do ciała, o fajnej, choć trochę za bardzo
wodnistej konsystencji. Nakładam go zawszę grubą warstwę, i pozostawia białe
ślady, jednak to pewnie z powodu tego że nakładam go za dużo.
Po ok. 5 minutach wchłania się, i białe ślady znikają.
Ma ładny kwiatowy, dziwny do określenia zapach. Nie za mocny,
nie za delikatny. Ogólnie nawilżenie świetne.
Używam go najczęściej jesienią, i prawdopodobnie dokończę go jeszcze zimą.

Body Milk Exotic- O zapachu tropikalnych owoców.
Najbardziej wyczuwalny zapach ananasa. Ogólnie wydaję mi się
że jego cena jest dość spora, z resztą podobnie jak Soraya.
Kupiłam go w Sephorze stosunkowo dawno. Zapach owocowy, używam wiosną,
ale na pewno dokończę go jeszcze zimą. Ogólnie zapach mocny,
lecz nie duszący, długo się utrzymuje.

Tutti Frutti Masło do ciała o zapachu brzoskwini
-Jego recenzja jest już na moim blogu. Bardzo lubię, zapach
owocowy i ciepły, dlatego nie należy do moich ulubionych (z
zapachu wolę poprzednika). Ogólnie nawilża, ma fajną konsystencje, najtańszy
z tych wszystkich. Ja go lubię, choć zapach wolałam w wersji różowej
o zapachu jakiś tropikalnych owoców.
Ogólnie używałam go przez lato bardzo namiętnie,
teraz już z nim przystopowałam i używam Soraye. 
Mam zamiar też dokończyć Body Milk z Sephory,
więc jak na razie dam sobie z nim spokój.


No więc, na jaką recenzje czekacie? Ciekawi
Was jeden z tych produktów? A może już jakiś spróbowaliście?
Piszcie w komentarzach :)
Pozdrawiam Serdecznie!!!




poniedziałek, 8 października 2012

Produkty z firmy nivea- moje buble i ulubieńcy

Hej :D
Dziś taki trochę bardzo spory wpis, gdyż chciałabym Wam
przedstawić dobrze wam znaną firmę Nivea.
Ja bardzo lubię produkty z tej firmy, jednak tylko jedna seria (Pure effect)
mnie olśniła (choć tu też nie w 100%).
Oto wszystkie produkty z firmy nivea jakie aktualnie posiadam:
Takowe produkty mogliście już spotkać na moim blogu, gdyż pokazywałam je w różnych notkach nie raz.
Bywały w ulubieńcach, bublach, haulach... na prawdę sporo o nich wspominałam.
Zacznę może od tego że 2 produkty z tych na zdjęciu, odmieniły moje ,,trądzikowe" życie.
Z tych 2 produktów jeden niestety ostatnio mi zbrzydł, i będę poszukiwać dobrego zastępcy.
Wszystko pewnie z uwagi na fakt, iż w niektórych miejscach moja skóra zrobiła się normalna/sucha, i poniekąd wrażliwa, a jeden z tych produktów po prostu za bardzo mnie przesusza i ściąga moją skórę.
Przedtem tego nie zauważyłam, bo tak jak powiedziałam produkty te zmieniły stan mojej skóry.
Kiedyś cała była tłusta, dziś tylko w strefie T.
Od Lewej:
1. Nivea Pure Effect Control Shine- Krem który był moim ulubieńcem na początku przygody z Nivea. 
Ogólnie krem ma nawilżać a zarazem sprawiać że skóra będzie matowa. Czy to robi?
Hm... czy nawilża?- Nie zauważyłam żadnego przesuszenia po użytkowania go, ale nie daje tez jakiegoś
ekstra efektu nawilżonej, zdrowej skóry. Nieco ją napina, choć ciężko powiedzieć czy jest to nieprzyjemne uczucie. Czy matuje? Właśnie o to chodzi, że nie. Może jedynie DELIKATNIE daje efekt zdrowszej, piękniejszej skóry, ale nie wydaje mi się by był to efekt z którym bez problemu wyjdę z domu, nie używając przy tym podkładu czy pudru. Ocena?
3
2. Nivea Pure Effect All in 1 Żel Peeling Maska-I to jest ten produkt, który niedawno mi zbrzydł, choć przedtem go kochałam. Ogólnie ja go używam bardziej jako maskę niż peeling, bo drobinki ma drobne i ciężko jest się z tym peelingować. Jako żel działa ok, bo oczyszcza skórę. Matuje, faktycznie działa antytrądzikowo, skóra jest czysta i świeża. Nie wysadza mnie po nim, jednak jest pewien minus- podrażnia skórę (dla mnie delikatnie, choć ja jestem dość niewrażliwa na ból, ale znam osobę która po nałożeniu tego produktu od razu go zmywała) i ją wysusza, oraz napina (tym razem nie miło). Chociaż ponieważ faktycznie jest dobry dla skóry trądzikowej i tłustej (co jest w sumie jego zadaniem) no to nie obniżę mu tak oceny.
Ocena:
4
PS: Produkt nakładamy na skórę i czekamy ok. 3-5 minut po czym zmywamy.
3.Nivea Matt Beauty Nawilżający krem+podkład- Jeden wielki niewypał.
Najgorszy produkt z tej serii. Użyłam go może raz... tylko z powodu jednego. MA STRASZNIE CIEMNY KOLOR. Choć wybrałam tą jaśniejszą wersje, to i tak jest wręcz BRĄZOWY na twarzy. Ja się nie opalam, więc nawet latem nie mogłam go używać. De facto skóra była po nim matowa, jednak nie wydaje mi się by dużo osób miało taki odcień skóry (zwłaszcza zimą). Dlatego nie mogę dać wam specjalnie rzetelnej recenzji, bo po prostu za rzadko go używałam.
Jednak na te 2, trzy razy mogę powiedzieć że produkt oceniam na 1.
4. Nivea Pure Effect Anti-Spot krem na dzień- Tak! Tak! Tak! Uwielbiam ten krem. Jest po prostu boski :D
Moja przygoda z nim zaczęła się jakiś rok temu. Od początku zaczęłam widzieć poprawę skóry. Skóra mniej się przetłuszczała, nawilżał ją delikatnie (choć zarazem nieco napinał, aczkolwiek bez efektu wysuszenia), a przede wszystkim DZIAŁA ANTYTRĄDZIKOWO :D 
Ja już po ok. miesiącu widziałam że wychodzi mi znacznie mniej pryszczy, a po roku moja skóra po prostu... zmieniła się :) Na lepsze ;)
Teraz od czasu do czasu wyskoczy mi coś na brodzie lub koło nosa, choć najczęściej dzieje się to przed miesiączką, i nie dostaje jakiegoś gigantycznego wysypu, tylko co najwyżej 2 pryszcze. (Czasem nawet tylko jeden) Osobiście jedyne z czym teraz walczę to z bliznami po trądzikowymi, które niestety są bardzo nie estetyczne, i jedynie podkład może je przykryć, lecz na pewno ich nie wyleczy.
Jednak co mogę dodatkowo powiedzieć o tym kremie- to zauważyłam iż pryszcze nie tylko rzadziej wychodzą, ale i szybciej znikają z naszej buzi, o ile będziemy kremu używać codziennie :)

Ocena:
6 :D
(Najwyższa)


Ogólnie:
Jak widzicie ta seria ma faworytów ale też nie wypały. Niemniej bardzo lubię firmę Nivea, i spokojnie mogę polecić parę produktów dziewczynom które tak jak ja kiedyś mają problem z pryszczami.
Ogólna ocena Serii:
4
(nie  średnia arytmetyczna) 

Pozdrawiam, i do następnego razu :)