wtorek, 2 lipca 2013

Projekt Denko #2

Hej :)
Tak jak obiecywałam dzisiaj denko.
Jak wiecie na moim blogu spotyka się je rzadko, głównie dlatego że wolę
robić spore denka raz na ruski rok, niż malutkie denka, składające się z 2-3 produktów
raz na miesiąc. Po prostu tak mi jest wygodniej, poza tym odczuwam że lepiej się to ogląda.
Sama wole oglądać spore denka. Są to zużycia z wiosny, i początku lata.
Oczywiście nie są to wszystkie produkty które użyłam, było ich znacznie więcej (głównie szamponów,
żeli pod prysznic i odżywek) ale w moim kochanym domu projekt denko to na prawdę spore
wyzwanie jak dla mnie, gdyż jak tylko coś się skończy, natychmiastowo ląduje w śmieciach przez któregoś
z domowników :P
Tutaj mamy głównie produkty do włosów oraz ciała.
Zaczynając od lewej:

1. Nivea balsam do ciała- Pure and natural - Fe Fe Fe!
Nie cierpiałam tego produktu, chyba nie ma jego recenzji na moim blogu,
więc powiem w skrócie: nie fajny zapach (pseudo odświeżający), 
wchłaniał się chyba godzinę, nie nawilżał. Jednym słowem bubel! Definitywnie
do niego nie wrócę

2. Gliss Kur hair repair with liquid keratin complex Shampoo-
Kolejny nie wypał. Strasznie go nie lubiłam. Nie ładny, chemiczny zapach,
bez odżywki się nie obeszło jeśli chciałam go użyć. Nie nawilża, nie wygładza,
włosy są matowe, średnio się je rozczesuje, nieco je tak jakby... obciążał?
Ale to było dziwne bo jak się użyło odżywki to włosy szły do góry.
Ogólnie włosy były po nim bardzo niesforne, ciężko było z nimi coś zrobić, 
zniszczone końcówki podkreślone. Ładnie się pienił bo miał SLS. Nie wrócę do niego, chyba
że ktoś z domowników go kupi to może jak będę zmuszona.

3. Johnsons baby szampon- Noo, i tu byłam całkiem zadowolona.
Jak na szampon był ok, choć cudów z włosami nie robił, ale to jak każdy szampon, on ma po prostu myć.
Ma SLS ale nie na pierwszym miejscu. Pienił się... no właśnie dziwnie. Musiałam go używać dwukrotnie,
bo za pierwszym razem nie domył mi włosów, ale jak użyłam go dwukrotnie, to włosy wyglądały całkiem ładnie, ładnie się rozczesywały i co najważniejsze dostawały objętość! Nie przesuszał ich ale też
jakoś znakomicie nie nawilżał. Używałam z nim odżywkę ale bez niej też by się obyło, gdybym się
mega spieszyła. Czy wrócę do niego? Pewnie tak, bo całkiem się polubiliśmy.
Acha! Używałam go również do zmywania makijażu i też fajnie działał jak żel do twarzy,
fajnie oczyszczał.

4. Body Milk Exotic- Tak naprawdę to skończyłam go dawno dawno temu,
więc ciężko mi jest się wypowiedzieć. Kupiłam go bodajże w Douglasie albo Sephorze.
Miał fajną konsystencje, nawilżał w porządku, tylko zapach taki ananasowy po jakimś czasie
drażnił i go odstawiłam (jak była jego dosłownie końcówka.) Ale był okej, chociaż teraz
mam lepszy krem do ciała. Czy wrócę do niego? Chyba nie, poszukam tańszego odpowiednika.


1. Garnier Mineral 24h antyperspirant - Miał ładny zapach,
odświeżający, trochę jak ,,prosto z pralki". Ale nie był zły, cytrynowy.
Zapach długo się utrzymywał ale powiedziałabym raczej że z 8-12 godzin.
Jeden z niewielu dezodorantów który lubiłam tak na prawdę.
Chociaż nie wiem czy do niego wrócę, bo osobiście wole częściej się myć
niż często używać dezodorantów :P
I zwyczajnie w świecie używam ich tak rzadko, że u mnie jedna taka buteleczka stoi przez
pół roku xD

2. Pure Effect Anti Spot Krem przeciw niedoskonałością na dzień-
U mnie jest to krem legenda. Pomógł mi w walce z niedoskonałościami kiedy miałam
z tym ogromny problem. Co prawda nie rozwiąże problemu w 100% ale faktycznie sprawia,
iż pryszcze rzadziej wychodzą i szybciej się goją. Nie kupie go jednak bo już mi się trochę znudził,
 i mojej skórze też, nie działa już tak dobrze jak kiedyś. To chyba moje 5 opakowanie.
Aktualnie z tej serii mam żel, peeling, maska, fajny dla osób z cerą tłustą,
tylko nie dla osób których cera jest wrażliwa, bo może podrażniać. 
Ale od kiedy zaczęłam używać znów tej maski, to stan mojej cery znacznie się poprawił.
Czy kupię kolejne? Raczej nie

3. Inglot AMC foundation- Również produkt legenda, mam już drugie opakowanie które też powoli
mi się kończy. Jest w porządku, bardzo lekki acz teraz używam jego i produktu z Rimmela
match perfection. Rimmel bardziej mi odpowiada, jednak do inglota mam sentyment bo był
to mój 1 podkład. Niestety pod koniec opakowania formuła jest inna, znacznie gorsza,
taka oleista. Nie podoba mi się to.
Ale ogólnie jest ok. Czy kupię kolejne opakowanie? Możliwe że za jakiś czas, choć wolałabym
wypróbować inne produkty.

4. Minea zmywacz do paznokci- Tani, klasyczny, śmierdzi niestety niemiłosiernie ale jak to zmywacz,
choć wole te które mają jakieś nuty zapachowe bo nie są aż tak śmierdzące.
Zmywał dobrze, jest okej. Czy kupię kolejne opakowanie? Możliwe

5. Volume Gloamour Max bourjois- Kolejny produkt legenda :P
Niestety nie spodobał mi się fakt, że po ok. 4 miesiącach zasycha w opakowaniu.
Jest drogi, daje efekt fajny, wodoodporny, ale jednak mogę znaleźć
maskarę tańszą dającą lepszy efekt. Jest okej, ale chyba nie za takie pieniądze.
Wielkim plusem jest trwałość, na moich problematycznych rzęsach się nie osypywał
jako jeden z niewielu tuszów do rzęs.
Czy wrócę do niego? Zobaczę.

I to tyle :D
Używałyście jakiegoś produktu? Co o nich sądzicie?


poniedziałek, 1 lipca 2013

Pierwsze wrażenie: Maybelline ColoRama nr.749 i Rimmel 60 seconds nr.440

Hej :)
Wiem że dziś miało być denko, ale uznałam że nie wytrzymam, i muszę zrobić
first look dwóch lakierów do paznokci. 
Jak pamiętacie we wczorajszym haulu pokazywałam Wam lakiery z Rimmel 60 seconds 
oraz Maybelline ColoRama.

Od razu mówię że nie jest to recenzja, jedynie first look.
Na dzień dzisiejszy, jestem bardziej zadowolona z Rimmela, który
dosłownie powalił mnie na kolana, zaś Maybelline jest dobry, ale nie aż tak jak Rimmel.

Zacznijmy od tego że na moich paznokciach przeciętny lakier z GR lub Wibo trzyma się w
stanie idealnym 1 dzień. Potem zaczynają się małe odpryski, a po 2 dniach od nałożeniu odpryski są obrzydliwe.

Jak na razie lakiery nałożyłam wczoraj, a dziś wyglądają idealnie.
Więc zaiste trwałość ich jest lepsza niż u GR czy Wibo.
Niestety ile dokładnie będą się trzymać tego Wam nie powiem w tej notce, czekajcie
na recenzje.

Od lewej: Rimmel 60 seconds 440 Sun Downer
Maybelline ColoRama nr. 749



Rimmel 60 seconds 440 Sun Downer:
Przepiękny kolor, oczywiście komórka tego nie uchwyciła,
ale jest to czerwień mocno wpadająca w pomarańcz.
Idealny kolor na lato. Duży pędzelek umożliwia szybką aplikacje, choć 
osobiście wolę małe pędzelki bo są bardziej dokładne.
Konsystencja idealna, nie za gęsta, nie za rzadka. Wystarczy
jedna dobra warstwa by uzyskać pożądany efekt, choć ja z przyzwyczajenia
pomalowałam dwa razy (za drugim razem kolor zyskuje nieco na intensywności,
ale pokrycie jest takie samo). 
Zasycha może nie w 60 sekund, ale znacznie szybciej od ColoRamy, 
w około 2 minutki lakier jest suchy.

Cena: (na promocji) 9 zł, (nie na promocji) 12 zł

Ogólnie lakiery zapowiadają się moim KWC, bo na prawdę bardzo się polubiliśmy.
Można by rzec, miłość od pierwszego wejrzenia :D Szkoda tylko że w Rossmanie dostępna jest
mała ilość kolorów.

Maybelline ColoRama nr. 749
Rzadsza konsystencja od Rimmela, niestety utrudniająca nieco aplikacje.
Duży pędzelek plus rzadka konsystencja = trudna aplikacja.
Wiec tu niestety spory minus.
Wystarczą 2 warstwy więc dość przeciętnie na tym wychodzi Maybelline.
W Rossmanie ColoRama ma więcej kolorów do wyboru, choć możliwe
iż było to związane z promocją na Rimmela.
Wysycha stosunkowo szybko ale wolniej od Rimmela.
Powiedzmy 3-4 minuty i lakier suchy.
Trzyma się jak na razie jeden dzień bez żadnych odprysków tak jak Rimmel,
więc możliwe że zdobędzie plus za trwałość.
(o tym w recenzji, na razie za wcześnie by o tym mówić).
Kolor ładny. Prawdziwy, intensywny żółty, świetnie komponuje się z czerwienią
lub pomarańczą (wobec tego Rimmel to dla niego idealny duet).
Szukałam żółtego koloru, chciałam kupić ten z Rimmela niestety nie było, więc wybrałam ten.

Na pewno nie polubię się z nim tak jak z Rimmelem, ale zapowiada się ciekawie :)
Gdyby miał lepszą konsystencje na pewno dorównywał by Rimmelowi, niestety tak nie jest.

I to tyle :)
Używałyście jakiś lakierów z tych serii?
Co o nich sądzicie? Podzielacie moje zdanie? :)


niedziela, 30 czerwca 2013

Haul rossmanowo-biedronkowo-naturowy

No hej :)
Znów po długiej przerwie powracam :)
Nie było mnie przez 4 tyg. z góry bardzo przepraszam, jednak czerwiec był
dla mnie miesiącem stresowym, trudnym, i dość chaotycznym.
Nie miałam ochoty na zakupy czy nawet pisanie recenzji. 
Miałam sporo do roboty w szkole, plus dodatkowo czekam jeszcze
na wyniki naboru do liceum.

Mam nadzieje że dostane się tam, gdzie chce :)
Stęskniłam się za blogowaniem, przez cały miesiąc próbowałam napisać choćby jakąś
recenzje ale nie miałam siły. Uznałam że nie będę się zmuszać bo by wyszło słabo.
No ale nie ważne. O to zakupy jakie poczyniłam dzisiaj i jeszcze w poprzednich dniach, gdy
miałam trochę chwil na odetchnięcie:
Oto całość zakupionych produktów.
Głownie kolorówka tylko dwa produkty z pielęgnacji
Joanna Sensual żel do golenia dla kobiet
Cena: 11 zł
Słyszałam wiele dobrych opinii więc nie mogę się doczekać :)
Pomadka z Bell numer 163
Dokładny kolor będzie w recenzji
Cena: 10 zł
Rimmel apocalips 303 Apocalips 
Cena (na promocji): 19,99 zł
Promocja w Rossmanie trwa więc zapraszam do kupna :)
Rimmel 60 seconds
Od lewej:
440 Sun Downer
622 Oh Boy you're so fine!
(Świetne nazwy :))
Cena: 8 zł

Maybelline ColorRama 
Od lewej: 104, 749
cena: 10 zł

Lip Tint z Bell
Cena: 10 zł

Isana Body Creme Sheabutter and Kakao
Cena: ok. 10 zł (??)

Używałam już kilka z tych produktów. Jestem wstępnie zadowolona z lakierów 60 seconds oraz
Isana Body Creme ale jak to będzie jeszcze to zobaczymy :)

Co używaliście?
PS:
Wolicie w następnej notce zobaczyć moją pielęgnacje włosów czy
denko??




piątek, 7 czerwca 2013

Recenzja mleczka do ciała z Nivea

Cześć :)
Dziś przychodzę do Was z recenzją mleczka do ciała z Nivea.
Oto jak prezentuje się produkt:
Tak wygląda

Informacja z tyłu

Skład

Obietnice producenta

Konsystencja
Plusy:
-Ładny, delikatny zapach
-Fajna konsystencja
-Cena (ok. 15 zł)
-Dostępność
-Szybko się wchłania
Cechy neutralne:
-Pozostawia na skórze parafinową powłokę.
Ja nic do tego nie mam, bo ciało wygląda na lepiej nawilżone, ale wiem
że niektóre dziewczyny tego nie lubią
Minusy:
-Średnie nawilżenie (Dla wielu dziewczyn może być niewystarczające)
-Nie zauważyłam w składzie shea butter (chyba że to jest to
Parkii Butter)

Ocena:
3+/6
Przeciętniak!


wtorek, 28 maja 2013

Recenzja żelu do twarzy Herbal Garden z Eva Natura

No to jedziemy z koksem :P
Tak wygląda produkt :)
Cena 5 zł

Oczywiście jak to zwykle bywa producent obiecuje wiele rzeczy.
Jak ma się to z prawdą? A no tak:
Plusy:
-Matuje skórę i faktycznie skóra dłużej jest matowa chociaż mimo wszystko trzeba
używać go codziennie
-Delikatnie wysusza (o czym w wadach) ale skóra po nim faktycznie jest elastyczna
-Tonizująco tak, witalizująco pewnie też (skóra wygląda na zdrowszą)
-Ładny zapach
-Cena
-Dostępność (każdy rossman)
-Oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i makijażu (również oczu)
-Od niedawna używam do mojej pielęgnacji tylko niego (rano i wieczorem),
zero kremów i toników, i wiecie co? Mam mniej niedoskonałości i 
moja skóra wygląda lepiej.
-Konsystencja w porządku patrz zdjęcie poniżej:

Wady:
- No niestety ale nie jest to produkt cudo, gdyż ja żeli używam również do zmywania
makijażu oczu, a tutaj mimo iż dobrze zmywa (choć z  moją nową maskarą
ma problemy, acz to raczej wina jej) to po dwukrotnym przemyciu oczu tym produktem,
oczy są podrażnione i lekko czerwone (efekt znika po kilku minutach).
-Nie nawilża, delikatnie przesusza ale jak dla mnie to trochę ,,zdrowe" przesuszenie.
Po prostu zmywa sebum z twarzy przez co może się zdawać że skóra jest delikatnie szorstka,
ale definitywnie nie powoduje powstawania suchych miejsc.

Ocena:
5/6

Jak dla mnie jak na tą cene produkt wart uwagi :)
Używałyście? Polecam go w szczególności dla osób
z cerą mieszaną i tłustą, inne dziewczyny mogą go aż tak nie lubić (bo nie nawilża).


niedziela, 26 maja 2013

Musiałam! Manicure z Wibo Gel Like- Pierwsze wrażenie

Dopiero je kupiłam a już mam na paznokciach...
też tak macie, że kiedy kupicie nowy produkt, musicie go spróbować?
Dlatego od dziś na moim blogu będę wstawiać również notki z ,,pierwszym wrażeniem". 
Nie znajdziecie w tego typu notkach recenzji, a jedynie pokazówkę plus kilka
informacji ,,na początek" które zauważyłam.
Zacznijmy od tego że moje skórki jak zwykle
prezentują się fatalnie, z wiadomych przyczyn :P
Ale jak na pierwszy raz muszę powiedzieć że produkty mi się spodobały.
Kolory fajne, letnie, mam tylko kilka zastrzeżeń.

Konsystencja jest bardzo rzadka. Nie lubię takiej w lakierach,
wole gdy są gęstsze, wtedy lakier wydaje się być bardziej ,,zbity" i porządny.
Trzeba nałożyć 2 warstwy by otrzymać upragniony efekt, ale to akurat
normalne w 95% lakierów, więc nie narzekam :P

Jeśli miałabym wybierać czy wolę kolor Bernadetta czy Gosia, 
to nie mam zielonego. Na początku bardziej spodobał mi się kolor Gosi, ale po 
użyciu uważam że oba są zajebiste :P

Ile się trzymają, jak się je zmywa, i tak dalej, na to wszystko znajdziecie informacje
w recenzji, która pewnie niedługo się pojawi.

Pozdrawiam!



sobota, 25 maja 2013

Spory haul z Natury i Rossmana

Cześć Wam!
To znowu ja :P
Dzisiaj spędziłam miłą godzinkę na zakupach w centrum handlowym.
Oczywiście nie mogło się obyć bez natury i rossmana.
Mimo dużych bo aż 40% promocji w rossmanie, byłam trochę wkurzona,
bo ceny były podane normalne tylko odliczali to przy kasie. Poza tym była jedna malutka karteczka na temat tych promocji, której 90% ludzi nie widziało. Troszkę zdenerwował mnie fakt że 
nie są podane ceny po przecenie, i poza tym był strasznie mały wybór, więc kupiłam tylko
lakiery z Wibo i poszłam do natury.
A tak oto prezentuje się całość:


Essence all about matt fixing powder
15 zł

Rimmel match perfection foundation
kolor 010 light porcelain
35 zł

Essence colour and go
125- absolutely blue
6,99 zł

Sensique
Diamond Shine eyeshadow
nr. 109

Sensique diamond shine eyeshadow
nr. 101

Wibo gel like
od lewej: Jamapi,Gosia, Bernadetta
Cena: 6,99 zł

 I to tyle :)
Recenzji którego produktu oczekujecie najbardziej? :)